sobota, 27 lutego 2016

Szybkie azjatyckie danie z kurczakiem i makaronem

Uwielbiam orientalne smaki. Mój dzisiejszy pomysł pewnie nie ma wiele wspólnego z oryginalnymi recepturami, ale i bez tego smakuje rewelacyjnie - naprawdę trudno obejść się bez dokładki :) Użyłam warzyw z puszki, nazwanych "mieszanką warzyw i grzybów do woka", czy jakoś tak. Głównie bambus, marchew, grzyby mun, jeszcze jakieś inne ichniejsze grzyby i mój faworyt, czyli pochwiak wielkopochwowy :D Jeśli nie znajdziecie takiej puchy, posiłkować można się chińskimi warzywami mrożonymi, których pełno w naszych sklepach i suszonymi grzybami mun. Makaron miałam dedykowany do potraw z woka, co oznacza, że nie wymaga on wstępnego gotowania, surowy wrzucamy do reszty składników, dajemy temu parę minut i jest gotowy. Znowu, jeśli takiego nie mamy w zastępstwie użyć można makaronu soba, sojowego, ryżowego, wybór jest dowolny :) Pamiętamy wtedy oczywiście, że przed dodaniem go do naszego dania należy go wcześniej ugotować według przepisu na opakowaniu, ale nie do pełnej miękkości, tak by zmiękł już w naszym woku (tudzież patelni). Można również zrezygnować z makaronu i podawać nasze danie z ryżem. Z podanych proporcji wychodzą cztery porcje z dokładkami :)

Składniki:
- 500 g piersi z kurczaka
- 500 g mieszanki chińskich warzyw i grzybów
- 250 g makaronu (jak wyżej)
- 500 ml bulionu 
- 2 łyżki oleju (u mnie kokosowy)
- sos sojowy
- słodka i ostra papryka w proszku
- czosnek granulowany
- sól, pieprz
- opcjonalnie: sos chilli
Zaczynamy od kurczaka, którego myjemy, oczyszczamy, kroimy w niewielką kostkę i marynujemy. Co do marynaty? Łyżka czosnku, dwie łyżki słodkiej i 1/3 łyżeczki ostrej papryki, trochę pieprzu i sporo sosu sojowego - tyle, by nasze przyprawy dokładnie oblepiały mięso, ja lałam na oko, ale wyszło tego ok. 3 łyżek, może nawet więcej. Następnie bierzemy w dłoń woka. O ile posiadamy. Ja nie posiadam, więc w mej dłoni wylądowała głęboka patelnia, na niej olej, a na nim mięsko.Gdy jest już usmażone, dodajemy nasze warzywa, a po kilku minutach całość zalewamy częścią (ok. 100 - 150 ml) bulionu i chwilę dusimy, aż warzywa będą miękkie.
Teraz pozostaje już tylko doprawić wszystko do smaku sosem sojowym, pieprzem, opcjonalnie sosem chilli i ewentualnie odrobiną soli. Następnie wlewamy resztę bulionu i dodajemy makaron. Trzymamy na ogniu jeszcze kilka minut do momentu, w którym wszystkie składniki się połączą, będą miękkie i pyszne. Wtedy właśnie nasze dzieło jest skończone :)

Smacznego!


czwartek, 11 lutego 2016

Szybkie śniadanie - dietetyczna pasta jajeczna z serkiem wiejskim (bez laktozy!)

Uwielbiam pasty jajeczne, lecz niestety bycie na diecie takie przyjemności wyklucza... Jak do tej pory myślałam ;) Gdy w Biedronce pojawił się bezlaktozowy serek wiejski postanowiłam zrobić mały eksperyment i było warto :) Pastę robi się w mgnieniu oka, jeśli nie liczyć gotowania jajek, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by zrobić ją dzień wcześniej. Z podanych składników przygotujemy śniadanko dla dwóch osób.

Składniki:
- 1 opakowanie serka wiejskiego
- 3 jajka
- duża garść posiekanego szczypiorku
- sól, pieprz
- opcjonalnie: szczypta czosnku granulowanego
Na początku gotujemy nasze jajka na twardo i studzimy. Następnie łączymy z serkiem i tu opcje są dwie - jeśli wolicie pastę kremową z pomocą przyjdzie nam blender, w którym idealnie zmielimy wszystko na gładką masę, jeśli zaś lubicie w swojej paście mieć kawałki jajka wystarczy rozdrobnić je widelcem, u mnie zdecydowanie wygrywa właśnie ta opcja :) Teraz wystarczy już tylko przyprawić naszą pastę solą i pieprzem, dodać szczypiorek i opcjonalnie czosnek, jeśli lubicie :) Podajemy ze świeżym pieczywem.

Smacznego!


niedziela, 7 lutego 2016

Spaghetti ze szpinakiem i mięsem mielonym

Dziś lekko "odchudzona" wersja tego, co wszyscy lubią najbardziej - makaronu! Na diecie wcale nie trzeba go sobie odmawiać, wystarczy jedynie zaopatrzyć się w makaron pełnoziarnisty. By zmniejszyć kaloryczność, użyłam chudego mięsa mielonego i  oleju kokosowego do smażenia, jeśli nie liczycie kalorii, można smażyć na zwykłym oleju ;) Z podanych składników wychodzą trzy dietetyczne albo dwie duże porcje.

Składniki:
- 200 - 250 g pełnoziarnistego makaronu spaghetti
- 10 brykietów mrożonego szpinaku
- 150 g mięsa mielonego
- 5 ząbków czosnku
- 1 duża cebula
- 1 - 1,5 łyżeczki oleju kokosowego
- gałka muszkatołowa
- zioła prowansalskie
- mielona, słodka papryka
- szczypta chilli
- sól, pieprz
Standardowo wykonanie jest proste i szybkie, a czas oczekiwania na posiłek ogranicza się do ugotowania makaronu. W tym czasie na patelni ląduje olej kokosowy i pokrojona w kostkę cebula, a po chwili przeciśnięty przez praskę czosnek. Gdy się zeszklą, dodajemy mięsko i  przyprawy - tradycyjnie sól i pieprz, do tego szczypta ziół prowansalskich dla podkreślenia smaku mięsa, dość dużo słodkiej papryki i  ostra według uznania, u mnie zawsze jest to dosłownie odrobina, ale jeśli lubicie bardziej pikantne jedzenie można dodać więcej ;) Gdy mięso jest usmażone dorzucamy szpinak - nie musimy go wcześniej rozmrażać, temperatura na patelni zrobi to za nas. Pozostało dodać gałkę muszkatołową - też sporo, około łyżeczki, nawet trochę więcej, pamiętajcie, że szpinak bez gałki nie ma racji bytu, a następnie ewentualnie doprawić całość do smaku wcześniej używanymi przyprawami.
Na tym etapie nasz makaron powinien być już gotowy, więc pozostaje nakładać i zajadać :) Przed podaniem warto oprószyć danie papryką, wspaniale wzbogaca smak :)

Smacznego!

środa, 3 lutego 2016

Szybki makaron z sosem pomidorowo - paprykowym

Zabiegany dzień, brak planów obiadowych, niezrobione zakupy, a zjeść coś trzeba... Znacie to? Ja też. Nie bez powodu zawsze mam w domu pomidory w puszce, mrożone warzywa i zapas makaronu - to w zupełności wystarczy do przygotowania błyskawicznego obiadu w awaryjnej sytuacji :) Wykorzystałam mrożone papryki pokrojone w kostkę, Wy możecie użyć świeżych lub całkowicie je pominąć, nic się nie stanie ;) Z podanych składników wychodzą dwie duże porcje lub trzy mniejsze.

Składniki:
- 200 g makaronu (u mnie pełnoziarniste penne)
- puszka pomidorów
- 200 g pokrojonej papryki
- 1 duża cebula
- 1-2 łyżeczki oleju kokosowego
- sól, pieprz
- bazylia, oregano
- czosnek granulowany
- słodka i ostra papryka w proszku
Zacząć musimy od wstawienia wody na makaron, gdyż czas przygotowania naszego obiadu to tak naprawdę czas gotowania makaronu - jak wiadomo, pełnoziarnisty gotuje się dłużej, ale za to jest zdrowszy, coś za coś ;) W międzyczasie na głębokiej patelni ląduje olej kokosowy, a na nim pokrojona w kostkę cebula. Dajemy jej chwilę, by się zeszkliła, po czym dorzucamy paprykę.
Gdy warzywa zmiękną, dodajemy pomidory. Przyprawiamy solą, sporą ilością pieprzu, czosnkiem i papryką - słodką hojnie, ostrej wystarczy szczypta. Na ziołach nie oszczędzamy, musi być ich dużo :) Gdy nasz sos jest już doprawiony, wystarczy wrzucić do niego ugotowany makaron, dokładnie wymieszać i gotowe :)

Smacznego!


sobota, 30 stycznia 2016

Lunchbox - dietetyczna sałatka z kurczakiem i orzechami

Spodobały mi się te lunchboxy, wiecie? :) Dziś kolejna wariacja sałatkowa, choć, jak pokazałam Wam na zdjęciu powyżej, wcale nie musi trafić akurat do lunchboxa, równie dobrze sprawdzi się jako lekki, dietetyczny obiad jak i pożywna kolacja w domu :) Z jednej pojedynczej piersi z kurczaka swobodnie zrobicie dwie porcje, ale pamiętajcie przy tym, że proporcje innych składników i sosu przeznaczone są dla jednej osoby.

Składniki:
- gotowana pierś z kurczaka
- dwie garście sałaty roszponki
- ok. 8-10 pomidorków koktajlowych
- garść orzechów włoskich
Sos musztardowo - koperkowy:
- 1 łyżeczka ostrej musztardy
- pół łyżeczki sosu sojowego
- 1 gałązka świeżego koperku
- 1 łyżeczka oliwy z oliwek / oleju tłoczonego na zimno
- sól, pieprz
- woda

Jeśli mamy w domu ugotowane mięso, na przykład z poprzedniego dnia to wykonanie naszej sałatki zajmuje dosłownie chwilkę, w przeciwnym wypadku wiadomo, czas przygotowania nieco się wydłuża. Jeśli nie zamierzamy wykorzystywać później bulionu spod mięsa, warto dodać do niego sól, pieprz, szczyptę ostrej i sporo słodkiej czerwonej papryki w proszku, co zdecydowanie poprawi smak naszego kurczaka. W międzyczasie przygotowujemy dressing - oliwę łączymy z sosem sojowym i musztardą, dodajemy drobno posiekany koperek, jeśli całość jest zbyt gęsta lekko rozcienczamy wodą i doprawiamy solą i pieprzem do smaku. Całość chowamy do lodówki i niech tam sobie chwilkę postoi. Następnie myjemy sałatę, układamy na talerzu lub w pudełku a na niej lądują orzechy.
Jeśli nie posiadacie dziadka do orzechów, w jego roli świetnie sprawdza się śrubokręt ;) Gdy nasz kurczak jest już ugotowany i przestudzony kroimy go w paseczki lub w kostkę i dodajemy do sałatki. Pozostało już tylko pokroić pomidorki na pół, ułożyć na wierzchu i całość polać naszym sosem.
Gotowe! Sałatka świetnie smakuje zarówno od razu po przygotowaniu, jak też i po kilku godzinach spędzonych w lodówce. Pozostaje zajadać na miejscu lub zamknąć nasze pudełko i cieszyć się przepysznym lunchem w pracy :)

Smacznego!

czwartek, 28 stycznia 2016

Inspiracje - dietetyczny lunchbox

Pamiętacie lunchboxową sałatkę? Dziś będzie inaczej, choć równie smacznie i zdrowo :) Panuje tu ogromna dowolność smaków i kombinacji, wszystko zależy od naszych upodobań. Fajnie, jeśli macie pudełko z przegródkami, ja nie mam, więc radzę sobie jak umiem, co widać powyżej :D

Inspiracja na dziś:
- kanapki - dwie kromki razowego chleba, kilka liści sałaty lodowej, dwa plasterki chudej szynki, kilka plasterków ogórka kiszonego, pieprz, sól, czerwona papryka do smaku
- dwie obrane, umyte i pokrojone marchewki
- kilka pomidorków koktajlowych
- wybrany owoc, u mnie mandarynka
- mix ulubionych bakalii - u mnie po kilka migdałów, orzeszków ziemnych (niesolonych!), pestek dyni i owoców suszonej żurawiny.

I tyle. Mamy pożywne kanapki i pomidorki, bakalie i marchewki do pochrupania w charakterze przekąski i słodki deser w postaci ulubionego owocu.

Kolejne lunchboxowe inspiracje już wkrótce :) Jeśli chcecie być na bieżąco, zapraszam na facebooka, instagrama i google+, gdzie możecie również podzielić się ze mną zdjęciami Waszych lunchboxów :)

Smacznego!


poniedziałek, 18 stycznia 2016

Zupa krem z pomidorów z serem pleśniowym

Ostatnio uzbierało mi się trochę rosołu, uznałam więc, że czas go jakoś fajnie wykorzystać. A że jak już Wam kiedyś pisałam uwielbiam zupy kremy, znów padło na krem, tym razem z pomidorów :) Gdy jest sezon polecam wykorzystanie świeżych, poza sezonem lepiej jednak wziąć takie z puszki. Co do sera pleśniowego, używajcie ulubionego - ja na tapetę wzięłam błękitnego lazura i zwykły ser brie.

Składniki:
- 2 l rosołu (u mnie pół na pół wołowego i wieprzowego)
- puszka pomidorów
- opakowanie passaty pomidorowej
- 200 g sera pleśniowego
- bazylia, oregano
- słodka i ostra czerwona papryka
- czosnek granulowany
- sól, pieprz
- opcjonalnie: chleb na grzanki
To jedna z fajniejszych do przygotowania zup, bo praktycznie robi się sama :) Na początku podgrzewamy bulion, gdy jest gorący wrzucamy pomidory i dodajemy przyprawy według uznania - u mnie najwięcej poszło oczywiście bazylii i czosnku, w drugiej kolejności pieprz, oregano i czerwona słodka papryka, ostrej dałam szczyptę dla podkreślenia smaku, jeśli jednak lubicie zupy bardziej pikantne można dać więcej ;) Sól standardowo do smaku. Teraz dajemy się temu pogotować a pomidorom porozpadać :)
W międzyczasie możemy przygotować grzanki. Pieczywo (u mnie była to kromka razowego chleba) kroimy w kostkę i w tym momencie otwierają się przed nami trzy możliwości. Najszybsza (i moja :D) prowadzi nas do kuchenki mikrofalowej ustawionej na 600W. Grzanki wystarczy położyć na talerzu i wstawić na ok. 2 minuty. Po tym czasie trzeba je wyciągnąć, przemieszać i zweryfikować twardość. Jeśli są zbyt miękkie dajemy im kolejną minutę w mikrofalówce i tak aż do skutku :) Druga opcja to piekarnik - tutaj do grzanek trzeba już dodać nieco tłuszczu, a następnie wysuszyć w temperaturze 200 st. C przez kilka minut, znowu do momentu, w którym są dość twarde. Trzecia opcja to patelnia i tę metodę opisałam Wam tu.
Wracamy do zupy. Gdy już fajnie się podgotowała dodajemy passatę pomidorową - niekoniecznie całe opakowanie, najlepiej wlewać ją stopniowo i sprawdzać smak i gęstość na bieżąco. U mnie wystarczyło jakieś 3/4 kartonika. Gotujemy jeszcze przez kilka minut, po czym odstawiamy całość do przestygnięcia, gdyż naszą zupę oczywiście będziemy blendować, a w kuchni trudno o grzech większy niż blendowanie gorącej zupy, chyba że lubicie regularnie kupować nowy blender :D Przestudzoną i zblendowaną zupę wstawiamy ponownie na palnik, wrzucamy pokrojony w drobną kostkę ser. Kilka kawałków możemy zostawić do dekoracji.
Gdy ser się rozpuści nasza zupa jest gotowa :) Podajemy ją gorącą, z chrupiącymi grzankami, udekorowaną kilkoma kawałkami sera.

Smacznego!

niedziela, 10 stycznia 2016

Ciasto rafaello bez laktozy i bez pieczenia

Jeśli z różnych przyczyn chcecie zrobić ciasto, a pieczenie nie jest Waszą mocną stroną, idealną opcję stanowić mogą ciasta bez pieczenia. Mieliśmy już pełen laktozy sernik na zimno, więc tym razem zaproponuję Wam coś, czemu nietolerancja niegroźna :) Przepis pochodzi z książki Ciasta tradycyjne Iwony Czarkowskiej. Masy wykonanej według książki wystarczyło mi jedynie na jedną warstwę, więc od razu w liście podwajam składniki :)

Składniki:
- 4 żółtka
- 1 1/2 szklanki cukru
- 2 cukry wanilinowe
- 2 budynie waniliowe
- 50 dag masła
- 30 dag wiórków kokosowych
- paczka okrągłych biszkoptów 
- 3 szklanki mleka bezlaktozowego / mleka roślinnego

Najpierw musimy ugotować budyń według instrukcji na opakowaniu, jednakże używając mniej mleka niż podają - zamiast 0,5 litra na jeden zużywamy 1,5 szklanki mleka. Dodajemy do niego cukier wanilinowy, a gdy wszystko ładnie się zagotuje i zgęstnieje odstawiamy do ostygnięcia. Następnie najnudniejsza robota - musimy utrzeć masło z cukrem. Jeśli na co dzień nie jadacie go zbyt wiele, to ilość można zmniejszyć - dla mnie z taką ilością cukru ciacho wyszło za słodkie, a dla bliskich było idealne, więc to kwestia gustu :) Gdy wszystko mamy ładnie utarte dodajemy budyń i większość wiórków kokosowych - zostawiamy tyle, by wystarczyło nam do posypania ciasta z góry. Teraz pozostaje wyłożyć tortownicę papierem do pieczenia, na dnie wyłożyć biszkopty, na nich połowę masy, na niej kolejną warstwę biszkoptów, potem masa i pozostawione wiórki.
Teraz najsmutniejszy etap - choć nasze ciacho jest już gotowe to tak łatwo go nie spałaszujemy - musi najpierw poleżeć w lodówce, i to minimum 12 godzin... Ale jedno jest pewne - warto czekać :)












Smacznego!


Ciasta bez pieczenia Ciasta Bez Pieczenia

czwartek, 31 grudnia 2015

Szybka sylwestrowa sałatka makaronowa z szynką

Witajcie po raz ostatni... w 2015 roku :) Do sylwestrowych szaleństw zostało zaledwie kilka godzin, więc jeśli jeszcze nie macie dobrego imprezowego jedzonka, to służę pomocą :) Niewiele składników, mało roboty, szybki czas przygotowania - oto idealna sałatka sylwestrowa :) Dopuszczalna jest masa modyfikacji, ja również za każdym razem, gdy ją przygotowuję robię to trochę inaczej. Poniżej wersja minimum :)

Składniki:
- ok. 200 g drobnego makaronu
- 400 g dowolnej szynki
- 1 duży zielony ogórek
- ok. 3/4 pęczka koperku
- 2 - 3 łyżki majonezu
- sól, pieprz, czosnek granulowany
- opcjonalnie: ogórek kiszony, groszek / kukurydza konserwowa, papryka świeża
Już widzicie, że jest łatwo, nie? :) Na początku musimy ugotować makaron. Nie musi być koniecznie drobny, kiedyś robiłam tę sałatkę ze zwykłymi świderkami i też dawało radę, aczkolwiek kiedy użyjemy małego to po prostu lepiej się to później je. Gdy makaron się gotuje możemy przygotować pozostałe składniki - szynkę kroimy w małą kostkę, ogórka obieramy i robimy z nim to samo. Koperek siekamy. Gdy makaron jest ugotowany (pamiętajcie, żeby był sprężysty, a nie rozgotowany :P), studzimy go i wszystko ląduje w misce. Ogórka, szynkę i makaron mieszamy, przyprawiamy solą, dość dużą ilością pieprzu i czosnkiem, do tego dodajemy majonez, ilość pozostaje tu zależna od naszych upodobań - minimum to dwie łyżki, tak, aby całość się złączyła, ale nie "pływała" w majonezie. Jeśli macie ochotę, to dodajcie go więcej :) Teraz pozostaje już tylko dorzucić koperek, ewentualnie doprawić do smaku i wsadzić do lodówki na jakąś godzinkę, by smaki się przegryzły. W tym czasie spokojnie możecie się szykować na imprezę :)

Co do składników opcjonalnych, kiszony ogórek jest moim faworytem - możemy dodać 2-3 ogórki do naszej podstawowej sałatki, albo użyć większej ilości jako zamiennika ogórka zielonego. Groszek i kukurydza z puszki również rewelacyjnie komponują się z naszą sałatką - możemy wybrać jeden z tych składników lub oba na raz :) Inne dodatki zależą już tylko od Waszej kreatywności i zapasów.

Tymczasem pragnę podziękować Wam za kolejny rok wspólnego gotowania. Życzę Wam wszystkiego najwspanialszego, spełnienia wszystkich planów i zamierzeń oraz wielu (nie tylko) kulinarnych przygód w nadchodzącym 2016 roku, a dzisiejszej nocy szampańskiej i bezpiecznej zabawy :)

Smacznego!

niedziela, 20 grudnia 2015

Lunchbox - dietetyczna sałatka z łososiem i jajkiem

Rewelacyjny pomysł na pożywny lunch w pracy, albo smaczną kolację w domu, dopuszczalne modyfikacje wszelakie, ważne, by Wam smakowało :) Sałatę lodową możecie zastąpić inną ulubioną lub miksem sałat, kiełki dodajemy jakie lubimy :)

Składniki:
- kilka liści sałaty lodowej
- 50 g łososia sałatkowego
- 1 pomidor malinowy
- 2 jajka
- garść kiełków rzodkiewki
Sos:
- 1 łyżka sosu sojowego
- 3/4 łyżeczki octu jabłkowego
- 1/2 łyżeczki miodu

Na początku musimy ugotować jajka na twardo. Podczas gdy się gotują myjemy sałatę, tniemy ją lub rwiemy na mniejsze kawałki i wrzucamy do miski / pojemnika na lunch. Następnie dodajemy łososia, również w mniejszych kawałkach ;)
Czas na pomidora. Musimy go sparzyć, następnie przekroić i usunąć gniazda nasienne (inaczej sałatka by nam przemokła). Najwygodniej moim zdaniem jest pokroić go na osiem części i wtedy wycinać środek. Tak oczyszczone kawałki kroimy w paseczki.
Czas na przygotowanie sosu - w małym naczyniu mieszamy ze sobą sos sojowy, ocet jabłkowy i miód. Tyle :) W międzyczasie studzimy jajka.
Pozostało już tylko polać sałatkę sosem, ostudzone jajka pokroić w ćwiartki i położyć na wierzchu, a całość posypać ulubionymi kiełkami. Tak przygotowane pudełko zamykamy i można ruszać do pracy :)

Smacznego!


środa, 9 grudnia 2015

Szybkie śniadanie - jajecznica ze szpinakiem

Śniadanie to najważniejszy posiłek w ciągu dnia - ile razy słyszeliście to zdanie? Ja też, dlatego zaczęłam jeść śniadania, a to jak się okazało, wcale nie jest taka łatwa sprawa. Czas gra tu kluczową rolę, bo powiedzmy sobie szczerze, ilu z nas ma na co dzień czas, by na śniadanie przygotować zapiekane bułki, wymyślne grzanki, czy choćby zwykły omlet? No właśnie. Dlatego właśnie postanowiłam zacząć dzielić się z Wami moimi pomysłami na szybkie, ale i zarazem pożywne śniadania, oczywiście, jak to u mnie zawsze w wersji bezmlecznej ;)

Na pierwszy ogień absolutny śniadaniowy standard - jajecznica, i to nie ostatnia, bo tu akurat pole do popisu jest ogromne. Żeby przyspieszyć cały proces, dobrze jest wieczorem szpinak przełożyć z zamrażalnika do lodówki, dzięki czemu zyskamy kilka dodatkowych minut rano :) Szpinak może oczywiście być rozdrobniony, ale wtedy nie wygląda to zbyt fajnie :P Olej kokosowy polecam, bo jest megazdrowy i dobry dla osób odchudzających się, ale jeśli chcecie, wiadomo - tłuszcz jest dowolny. Czosnku oczywiście użyć można świeżego, wtedy drobno posiekany lub przeciśnięty przez praskę dodajemy tuż przed wrzuceniem szpinaku, pilnując, by nie zbrązowiał i na całą operację tracąc jakieś dwie minuty ;)

Składniki (na jedną porcję):
- dwa jajka
- ok. 3 brykietów mrożonego liściastego szpinaku (albo garść świeżego)
- łyżeczka oleju kokosowego 
- czosnek granulowany
- gałka muszkatołowa
- sól, pieprz
- opcjonalnie: chilli, słodka papryka
Jak zrobić jajecznicę każdy wie. Chyba. Na patelni rozpuszczamy olej kokosowy, a następnie wrzucamy nasz szpinak - jeśli mamy świeże liście, dobrze je wcześniej pociachać na mniejsze kawałki, żeby szybciej straciły na objętości, z mrożonym nie musimy robić nic, za to właśnie go lubię. Gdy czosnek nam się podgrzewa, dodajemy przyprawy - dużą szczyptę czosnku, o ile oczywiście na początku nie użyliśmy świeżego, odrobinę gałki muszkatołowej, jeśli lubimy to tyle samo chilli, dodać można również słodką czerwoną paprykę w proszku, rewelacyjnie komponuje się ze szpinakiem w każdej postaci :) Do tego oczywiście sól i pieprz według uznania no i jajka. Wbiajmy je na patelnię i mieszamy, aż całość osiągnie satysfakcjonującą nas konsystencję. Tyle. Można jeść :)

Jestem pewna, że po przeczytaniu takiego poradnika nawet ten, kto nigdy nie umiał robić jajecznicy poradzi sobie z tym wyzwaniem :D Do podania oczywiście jakiś ulubiony chlebek / bułeczka i można ruszać na podbój kolejnego dnia :)

Smacznego!

środa, 11 listopada 2015

Dietetyczna zapiekanka z ryżem na 100 000 wyświetleń :)

W zasadzie okazja jest podwójna, wyświetlenia wyświetleniami, a tymczasem na facebooku jest Was już ponad 200! W ramach specjala będzie szybka i sycąca fit wege zapiekanka, na którą przepis dostałam od przyjaciółki z okazji bycia na diecie :D Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, by wzbogacić ją jakimś dobrym mięskiem, też będzie dobra :)

Składniki:
- 400 g brązowego ryżu
- 1 duża marchewka
- dwie cebule, u mnie jedna czerwona i jedna biała
- 500 g pieczarek
- 4-5 ząbków czosnku
- dwa pomidory
- sól, pieprz
- ulubione zioła
- opcjonalnie: rukola / mix sałat do podania
Na dno naczynia żaroodpornego wysypujemy cały ryż. Na nim ląduje marchewka starta na tarce o dużych oczkach.
Pora na cebulę - ja czerwoną pokroiłam w piórka, białą zaś w kostkę. Czosnek kroimy na cienkie plasterki i wszystko ląduje na marchewce. Na tym etapie dodajemy też przyprawy - sól i pieprz standardowo, u mnie dodatkowo zioła prowansalskie, czerwona i zielona czubryca, ale w ziołach możecie przebierać do woli ;)
Teraz czas na pieczarki, duuużo pieczarek. Kroimy je byle jak, pamiętając przy tym jednak, by kawałki były stosunkowo duże, gdyż podczas pieczenia się skurczą. Następnie do naczynia wlewamy wodę tak, by ryż był zakryty i wstawiamy do piekarnika na 180 st. C.
Samo pieczenie musimy obserwować, czas z zasady waha się w granicach 40 minut. W trakcie pamiętać musimy o okresowym dolewaniu wody. Gdy pieczarki są już ładnie przypieczone, a ryż jest prawie miękki, na górze kładziemy plastry pomidora i dopiekamy, aż do momentu, gdy wszystko będzie miękkie.
Gotowe! Naszą zapiekankę podawać możemy jako samodzielne danie lub jako dodatek do mięsa, najlepiej w towarzystwie jakiejś dobrej zieleniny ;)

Smacznego!