Miewacie problem z pomysłami na wykorzystanie rosołu z poprzedniego dnia? Ja też, dlatego zabrałam się za modyfikowanie starych przepisów. Dawno, dawno temu wrzucałam Wam pomysł na zupę krem z brokułów z serkiem topionym, dziś odchudzona wersja :)
Składniki:
- 500 g brokułów
- dwie cebule
- opakowanie jogurtu naturalnego
- 1,5 litra bulionu
- 1 marchewka
- kawałek czerwonej papryki
- łyżka oleju kokosowego
- mielona słodka papryka
- sól, pieprz
Opcjonalnie:
- por
- chilli
- jogurt naturalny do dekoracji
Jak zawsze będzie szybko i łatwo - cebulę kroimy w dużą kostkę, podsmażamy w garnku na oleju kokosowym, po czym zalewamy bulionem. Ja swój przyrządzałam tak jak tutaj. Wrzuciłam również machewkę, pora i paprykę z rosołu, ale można użyć surowych. Gdy bulion się zagotuje dodajemy brokuły.
Jak długo gotować? Aż brokuły będą miękkie :) Powinno to zająć ok. 20-30 minut. Po tym czasie zdejmujemy zupę z palnika, czekamy aż przestygnie, po czym blendujemy na gładką masę (kilka brokułów można wyjąć do dekoracji) i grzejemy na nowo. Gdy się zagotuje doprawiamy do smaku solą i pieprzem, opcjonalnie także chilli, wyłączamy gaz i wlewamy zahartowany jogurt naturalny. Naszą zupę podajemy posypaną słodką papryką z kleksem jogurtu.
Smacznego!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zupy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zupy. Pokaż wszystkie posty
sobota, 23 kwietnia 2016
poniedziałek, 18 stycznia 2016
Zupa krem z pomidorów z serem pleśniowym
Ostatnio uzbierało mi się trochę rosołu, uznałam więc, że czas go jakoś fajnie wykorzystać. A że jak już Wam kiedyś pisałam uwielbiam zupy kremy, znów padło na krem, tym razem z pomidorów :) Gdy jest sezon polecam wykorzystanie świeżych, poza sezonem lepiej jednak wziąć takie z puszki. Co do sera pleśniowego, używajcie ulubionego - ja na tapetę wzięłam błękitnego lazura i zwykły ser brie.
Składniki:
- 2 l rosołu (u mnie pół na pół wołowego i wieprzowego)
- puszka pomidorów
- opakowanie passaty pomidorowej
- 200 g sera pleśniowego
- bazylia, oregano
- słodka i ostra czerwona papryka
- czosnek granulowany
- sól, pieprz
- opcjonalnie: chleb na grzanki
To jedna z fajniejszych do przygotowania zup, bo praktycznie robi się sama :) Na początku podgrzewamy bulion, gdy jest gorący wrzucamy pomidory i dodajemy przyprawy według uznania - u mnie najwięcej poszło oczywiście bazylii i czosnku, w drugiej kolejności pieprz, oregano i czerwona słodka papryka, ostrej dałam szczyptę dla podkreślenia smaku, jeśli jednak lubicie zupy bardziej pikantne można dać więcej ;) Sól standardowo do smaku. Teraz dajemy się temu pogotować a pomidorom porozpadać :) W międzyczasie możemy przygotować grzanki. Pieczywo (u mnie była to kromka razowego chleba) kroimy w kostkę i w tym momencie otwierają się przed nami trzy możliwości. Najszybsza (i moja :D) prowadzi nas do kuchenki mikrofalowej ustawionej na 600W. Grzanki wystarczy położyć na talerzu i wstawić na ok. 2 minuty. Po tym czasie trzeba je wyciągnąć, przemieszać i zweryfikować twardość. Jeśli są zbyt miękkie dajemy im kolejną minutę w mikrofalówce i tak aż do skutku :) Druga opcja to piekarnik - tutaj do grzanek trzeba już dodać nieco tłuszczu, a następnie wysuszyć w temperaturze 200 st. C przez kilka minut, znowu do momentu, w którym są dość twarde. Trzecia opcja to patelnia i tę metodę opisałam Wam tu.
Wracamy do zupy. Gdy już fajnie się podgotowała dodajemy passatę pomidorową - niekoniecznie całe opakowanie, najlepiej wlewać ją stopniowo i sprawdzać smak i gęstość na bieżąco. U mnie wystarczyło jakieś 3/4 kartonika. Gotujemy jeszcze przez kilka minut, po czym odstawiamy całość do przestygnięcia, gdyż naszą zupę oczywiście będziemy blendować, a w kuchni trudno o grzech większy niż blendowanie gorącej zupy, chyba że lubicie regularnie kupować nowy blender :D Przestudzoną i zblendowaną zupę wstawiamy ponownie na palnik, wrzucamy pokrojony w drobną kostkę ser. Kilka kawałków możemy zostawić do dekoracji.
Gdy ser się rozpuści nasza zupa jest gotowa :) Podajemy ją gorącą, z chrupiącymi grzankami, udekorowaną kilkoma kawałkami sera.
Smacznego!
poniedziałek, 17 sierpnia 2015
Zupa krem z cukinii
Sezon na cukinie w pełni, grzechem byłoby więc z nich nie korzystać :) Jak część z Was zapewne pamięta, to od tego właśnie warzywa 2 lata i pięć dni temu rozpoczęła się moja przygoda z blogiem, mam więc do cukinii szczególny sentyment :)
Dziś będzie zupa, którą robi się bardzo łatwo, a po prostu powala smakiem :)
Składniki:
- 1 duża cukinia (ok. 0,5 kg)
- 1 duża cebula
- ząbek czosnku
- 1 litr bulionu
- 2 łyżki masła / margaryny
- pieprz ziołowy
- imbir
- gałka muszkatołowa
- ostra papryka
- sól
Przygotowanie jest banalnie proste - cukinię myjemy i kroimy, w zależności od rozmiaru na plasterki lub półplasterki. Kawałki nie muszą być szczególnie równe, i tak nikt potem nie zauważy :)
Cebulę kroimy w kostkę, szklimy na tłuszczu, pod koniec dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek, a gdy puści zapach wrzucamy nasze cukinie i lekko całość podsmażamy. Na tym etapie dodajemy przyprawy - pieprz ziołowy (można zastąpić białym), odrobinę imbiru, szczyptę gałki muszkatołowej, i trochę ostrej papryki według upodobań :)
Gdy całość lekko się podsmaży, zalewamy całość gorącym bulionem i dajemy temu jakieś 15-20 minut, aż cukinia będzie miękka.
Teraz wystarczy już tylko odłożyć kilka kawałków cukinii do dekoracji, a resztę naszego dzieła przestudzić i zblendować (pamiętajcie, że nigdy nie blendujemy gorącej zupy!), podgrzać lub schłodzić, bo w każdej z tych opcji jest dobra, ewentualnie doprawić solą, jeśli byłoby nam mało i zajadać :) Swietnie smakuje z grzankami bądź groszkiem ptysiowym.
Smacznego!
Dziś będzie zupa, którą robi się bardzo łatwo, a po prostu powala smakiem :)
Składniki:
- 1 duża cukinia (ok. 0,5 kg)
- 1 duża cebula
- ząbek czosnku
- 1 litr bulionu
- 2 łyżki masła / margaryny
- pieprz ziołowy
- imbir
- gałka muszkatołowa
- ostra papryka
- sól
Przygotowanie jest banalnie proste - cukinię myjemy i kroimy, w zależności od rozmiaru na plasterki lub półplasterki. Kawałki nie muszą być szczególnie równe, i tak nikt potem nie zauważy :)
Cebulę kroimy w kostkę, szklimy na tłuszczu, pod koniec dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek, a gdy puści zapach wrzucamy nasze cukinie i lekko całość podsmażamy. Na tym etapie dodajemy przyprawy - pieprz ziołowy (można zastąpić białym), odrobinę imbiru, szczyptę gałki muszkatołowej, i trochę ostrej papryki według upodobań :)
Gdy całość lekko się podsmaży, zalewamy całość gorącym bulionem i dajemy temu jakieś 15-20 minut, aż cukinia będzie miękka.
Teraz wystarczy już tylko odłożyć kilka kawałków cukinii do dekoracji, a resztę naszego dzieła przestudzić i zblendować (pamiętajcie, że nigdy nie blendujemy gorącej zupy!), podgrzać lub schłodzić, bo w każdej z tych opcji jest dobra, ewentualnie doprawić solą, jeśli byłoby nam mało i zajadać :) Swietnie smakuje z grzankami bądź groszkiem ptysiowym.
Smacznego!
wtorek, 4 listopada 2014
Zupa krem z dyni
Mamy sezon na dynie, grzechem byłoby więc z tego nie skorzystać :) Nigdy wcześniej nie robiłam takiej zupy, poszperałam więc tu i ówdzie i znalazłam świetny przepis. Pochodzi on z książki B. Bytnerowicz pt. "Kuchnia oszczędnej gospodyni" z 1987 roku. Tytuł adekwatny do założeń bloga, czyż nie? :) Zmieniłam w niej tylko, a raczej dodałam przyprawy, o których autorka wydała się całkowicie zapomnieć. Użyłam miąższu dyni, który pozostał mi z tej zabawy. Ta propozycja moim zdaniem jest dużo lepsza od kremu np. z marchewką, bo nie wychodzi na słodko, jest za to wspaniale kremowa i wyrazista w smaku.
Składniki:
- ok. 400 g dyni
- 1 litr bulionu warzywnego
- 200 g pomidorów
- 1 łyżka margaryny
- 1 łyżka mąki
- 1/2 szklanki śmietany 18%
- posiekana natka pietruszki
- grzanki (np. takie jak tu)
- sól, pieprz, gałka muszkatołowa (można zastąpić mielonym imbirem)
Przygotowanie jest bardzo proste, zajmuje co prawda sporo czasu, jednakże przez jego większość zupa robi się sama ;) Najpierw miąższ dyni kroimy na mniejsze kawałki, wrzucamy do garnka, zalewamy bulionem, stawiamy na gazie i dajemy temu spokój. Musimy poczekać, aż dynia zmięknie, to ok. 20 minut gotowania.
Gdy dynia będzie już miękka, dodajemy pomidory pokrojone w kostkę, sól, pieprz i szczyptę gałki, a następnie dajemy temu spokój na kolejne pół godziny.
Teraz czas odstawić naszą zupę do przestygnięcia, po czym ją zblendować. Następnie robimy zasmażkę - na rozpuszczoną margarynę wsypujemy mąkę i bardzo szybko mieszamy, aż całość się połączy.
Zupę ponownie podgrzewamy, dodajemy zasmażkę, a gdy całość zgęstnieje śmietanę. Teraz pozostaje tylko doprawić ją solą, pieprzem i gałką według indywidualnych upodobań.
Obawiając się kalorii, śmietanę z przepisu można śmiało pominąć. Do zagęszczenia użyć możecie również mąki dokładnie rozmieszanej w zimnej wodzie. Zamiast gałki dopuszczalny jest imbir, pamiętajmy jednak, żeby przy każdej z tych przypraw zachować umiar, gdyż są bardzo aromatyczne, a nie chcemy, by ich smak bez reszty zdominował nasze danie :)
Gotową zupę podajemy z grzankami posypaną natką pietruszki.
Smacznego!
Składniki:
- ok. 400 g dyni
- 1 litr bulionu warzywnego
- 200 g pomidorów
- 1 łyżka margaryny
- 1 łyżka mąki
- 1/2 szklanki śmietany 18%
- posiekana natka pietruszki
- grzanki (np. takie jak tu)
- sól, pieprz, gałka muszkatołowa (można zastąpić mielonym imbirem)
Przygotowanie jest bardzo proste, zajmuje co prawda sporo czasu, jednakże przez jego większość zupa robi się sama ;) Najpierw miąższ dyni kroimy na mniejsze kawałki, wrzucamy do garnka, zalewamy bulionem, stawiamy na gazie i dajemy temu spokój. Musimy poczekać, aż dynia zmięknie, to ok. 20 minut gotowania.
Gdy dynia będzie już miękka, dodajemy pomidory pokrojone w kostkę, sól, pieprz i szczyptę gałki, a następnie dajemy temu spokój na kolejne pół godziny.
Teraz czas odstawić naszą zupę do przestygnięcia, po czym ją zblendować. Następnie robimy zasmażkę - na rozpuszczoną margarynę wsypujemy mąkę i bardzo szybko mieszamy, aż całość się połączy.
Zupę ponownie podgrzewamy, dodajemy zasmażkę, a gdy całość zgęstnieje śmietanę. Teraz pozostaje tylko doprawić ją solą, pieprzem i gałką według indywidualnych upodobań.
Obawiając się kalorii, śmietanę z przepisu można śmiało pominąć. Do zagęszczenia użyć możecie również mąki dokładnie rozmieszanej w zimnej wodzie. Zamiast gałki dopuszczalny jest imbir, pamiętajmy jednak, żeby przy każdej z tych przypraw zachować umiar, gdyż są bardzo aromatyczne, a nie chcemy, by ich smak bez reszty zdominował nasze danie :)
Gotową zupę podajemy z grzankami posypaną natką pietruszki.
Smacznego!
czwartek, 24 lipca 2014
Zupa z czerwonej soczewicy z kolendrą
Przepis zaczerpnięty z programu "Okrasa łamie przepisy", lekko zmodyfikowany. Soczewicy nigdy wczesniej nie jadłam i od dłuższego czasu byłam jej ciekawa, nie wiedziałam jednak, co można z nią zrobić, więc program trafił mi się jak ślepej kurze ziarno ;) Zmniejszyłam ilość imbiru w stosunku do oryginalnego przepisu, ze względu na to, że za pierwszym podejściem zupa wyszła zdecydowanie zbyt imbirowa. Warto też pamiętać o dopasowaniu ilości wody do swoich potrzeb, a raczej tego, czy wolicie zupę gęstą, czy jednak bardziej płynną :)
Składniki:
- 400 g czerwonej soczewicy
- puszka pomidorów
- 50 g masła
- pęczek świeżej, posiekanej kolendry
- 3 cebule
- 3 ząbki czosnku
Przyprawy:
- 1/3 łyżeczki imbiru
- 1 łyżeczka kolendry
- 1 łyżeczka curry
- 1 łyżeczka słodkiej papryki
- sól, pieprz
Czas, start! Do garnka (ale takiego dużego, ja wzięłam za mały i zaraz zobaczycie, co się stało) wrzucamy masło, a na nie pokrojoną w kostkę cebulę i przeciśnięty przez praskę czosnek. Gdy już ładnie się zeszkli, dodajemy przyprawy - ziarna kolendry, curry, imbir i paprykę. Wcześniej można je wszystkie utrzeć w moździerzu, ale ja nie mam moździerza, więc nie mogłam :P Na tym etapie nie dodajemy soli!
Potem w garnku ląduje soczewica. Czerwona jest o tyle fajna, że szybko się gotuje i nie trzeba jej wcześniej namaczać. Myślę, że z zieloną ta zupa również wyjdzie smaczna, o ile komuś będzie się chciało z nią bawić ;) Nie dodawaliśmy wcześniej soli, bo pod jej wpływem soczewica może stwardnieć, a tego byśmy nie chcieli. Podsmażamy wszystko razem przez moment, a następnie zalewamy naszą mieszankę wodą i zostawiamy na jakieś 10 minut do kwadransa, aż soczewica będzie miękka.
Następnie dodajemy pomidory z puszki, gotujemy przez kolejny kwadrans, ale tym razem mieszając. Na samym końcu dodajemy posiekane liście kolendry, mieszamy, doprawiamy solą i pieprzem. Pamiętacie, co pisałam na początku o za małym garnku?
Teraz pozostaje tylko nakładać i zajadać :) Zupa jest bardzo gęsta i pożywna, oryginalnie była podawana z wędzonym łososiem i serkiem twarogowym, więc jakby ktoś chciał, to te dodatki na pewno do niej pasują :)
Smacznego!
Składniki:
- 400 g czerwonej soczewicy
- puszka pomidorów
- 50 g masła
- pęczek świeżej, posiekanej kolendry
- 3 cebule
- 3 ząbki czosnku
Przyprawy:
- 1/3 łyżeczki imbiru
- 1 łyżeczka kolendry
- 1 łyżeczka curry
- 1 łyżeczka słodkiej papryki
- sól, pieprz
Czas, start! Do garnka (ale takiego dużego, ja wzięłam za mały i zaraz zobaczycie, co się stało) wrzucamy masło, a na nie pokrojoną w kostkę cebulę i przeciśnięty przez praskę czosnek. Gdy już ładnie się zeszkli, dodajemy przyprawy - ziarna kolendry, curry, imbir i paprykę. Wcześniej można je wszystkie utrzeć w moździerzu, ale ja nie mam moździerza, więc nie mogłam :P Na tym etapie nie dodajemy soli!
Potem w garnku ląduje soczewica. Czerwona jest o tyle fajna, że szybko się gotuje i nie trzeba jej wcześniej namaczać. Myślę, że z zieloną ta zupa również wyjdzie smaczna, o ile komuś będzie się chciało z nią bawić ;) Nie dodawaliśmy wcześniej soli, bo pod jej wpływem soczewica może stwardnieć, a tego byśmy nie chcieli. Podsmażamy wszystko razem przez moment, a następnie zalewamy naszą mieszankę wodą i zostawiamy na jakieś 10 minut do kwadransa, aż soczewica będzie miękka.
Następnie dodajemy pomidory z puszki, gotujemy przez kolejny kwadrans, ale tym razem mieszając. Na samym końcu dodajemy posiekane liście kolendry, mieszamy, doprawiamy solą i pieprzem. Pamiętacie, co pisałam na początku o za małym garnku?
Teraz pozostaje tylko nakładać i zajadać :) Zupa jest bardzo gęsta i pożywna, oryginalnie była podawana z wędzonym łososiem i serkiem twarogowym, więc jakby ktoś chciał, to te dodatki na pewno do niej pasują :)
Smacznego!
poniedziałek, 12 maja 2014
Zupa krem z groszku konserwowego
Nie ma nic lepszego na lekką kolację niż zupa krem. Czasami najdzie człowieka ochota na takową, a tu za oknem wiatr i gradobicie, więc wychodzenie to słaby pomysł. W takich chwilach najlepiej przegrzebać domowe zapasy, czego dowodem jest dzisiejsza propozycja :)
Uwagi: użyłam trzech szklanek wody i zupa wyszła nieco zbyt rzadka, w związku z czym proponuję zredukować jej ilość według indywidualnych upodobań. Zamiast wody i kostki użyć można oczywiście również tradycyjnego bulionu, musimy jednak pamiętać, by był dość słony, ze względu na groszek :)
Składniki:
- 3 puszki groszku konserwowego
- 3 szklanki wody
- 1 duży ząbek czosnku
- 1 kostka warzywna
- kubek śmietany 12%
- pieprz, gałka muszkatołowa
- groszek ptysiowy / grzanki / migdały
Przygotowanie naszej zupy jest banalnie proste i szybkie - najpierw do garnka wlewamy cały nasz groszek, oczywiście razem z zalewą, następnie wciskamy do niego ząbek czosnku i całość na zimno blendujemy.
Oczywiście można blendować dopiero na koniec, jednakże do tego zupa musi już być przestudzona, co wydłuża czas przygotowania, dlatego taka opcja jest korzystniejsza. Gdy całość jest już w miarę jednolita, dolewamy do niej wodę, wrzucamy kostkę warzywną i dajemy na średni ogień. Już na tym etapie dodajemy dość sporo pieprzu, by powoli się "przegryzał". Gdy zupka się zagotuje i ładnie zgęstnieje, dodajemy szczyptę gałki muszkatołowej i wyłączamy gaz. Do kubeczka wlewamy trochę kremu i hartujemy go z kilkoma łyżeczkami śmietany (ilość według uznania), po czym wlewamy go do zupy, dokładnie mieszając. Podajemy z groszkiem ptysiowym, grzankami albo uprażonymi na suchej patelni migdałami. Ja akurat miałam w szafce pół paczki tego pierwszego, więc wybór był prosty :) Z wierzchu możemy przyozdobić gotowe danie wzorkami i kleksami śmietany.
Smacznego!
Uwagi: użyłam trzech szklanek wody i zupa wyszła nieco zbyt rzadka, w związku z czym proponuję zredukować jej ilość według indywidualnych upodobań. Zamiast wody i kostki użyć można oczywiście również tradycyjnego bulionu, musimy jednak pamiętać, by był dość słony, ze względu na groszek :)
Składniki:
- 3 puszki groszku konserwowego
- 3 szklanki wody
- 1 duży ząbek czosnku
- 1 kostka warzywna
- kubek śmietany 12%
- pieprz, gałka muszkatołowa
- groszek ptysiowy / grzanki / migdały
Przygotowanie naszej zupy jest banalnie proste i szybkie - najpierw do garnka wlewamy cały nasz groszek, oczywiście razem z zalewą, następnie wciskamy do niego ząbek czosnku i całość na zimno blendujemy.
Oczywiście można blendować dopiero na koniec, jednakże do tego zupa musi już być przestudzona, co wydłuża czas przygotowania, dlatego taka opcja jest korzystniejsza. Gdy całość jest już w miarę jednolita, dolewamy do niej wodę, wrzucamy kostkę warzywną i dajemy na średni ogień. Już na tym etapie dodajemy dość sporo pieprzu, by powoli się "przegryzał". Gdy zupka się zagotuje i ładnie zgęstnieje, dodajemy szczyptę gałki muszkatołowej i wyłączamy gaz. Do kubeczka wlewamy trochę kremu i hartujemy go z kilkoma łyżeczkami śmietany (ilość według uznania), po czym wlewamy go do zupy, dokładnie mieszając. Podajemy z groszkiem ptysiowym, grzankami albo uprażonymi na suchej patelni migdałami. Ja akurat miałam w szafce pół paczki tego pierwszego, więc wybór był prosty :) Z wierzchu możemy przyozdobić gotowe danie wzorkami i kleksami śmietany.
Smacznego!
piątek, 21 lutego 2014
Zupa szpinakowa z lanym ciastem
Pamiętam doskonale z dzieciństwa wiele potraw ze szkolnej stołówki. Do dziś nie udało mi się odtworzyć białego krupniku i marchewki z cukrem, jednakże szpinakowa z ajlaufem wyszła prawie idealnie :)
Składniki:
- 3 skrzydełka z kurczaka
- plaster selera
- 1 duża marchewka
- 1 pietruszka
- dwie kostki warzywne (można zastąpić solą)
- kawałek pora
- opakowanie mrożonego szpinaku
- 6 ząbków czosnku
- 4 jajka
- 4 kopiaste łyżki mąki
- 1 łyżka gałki muszkatołowej
- sól, pieprz
Garnek ląduje na ogniu, my tymczasem przygotowujemy warzywka - trzeba je obrać, selera przekroić na pół, pietruszkę na trzy lub cztery części, pora na dwa grube plastry. Jeśli chodzi o marchewkę robimy inaczej - dzielimy ją na dwie części mniej więcej w 2/3 długości - mniejszą część przekrawamy na pół, ta trafi do rosołu. Większą ścieramy na tarce o małych oczkach i niech czeka na swoją kolej ;) Gdy woda w garnku się zagotuje, do wywaru ze skrzydełek dodajemy jarzynki i kostki lub sól.
Teraz pozostaje czekać, aż warzywa zmiękną i oddadzą cały smak, a mięso będzie ugotowane. Następnie wyławiamy wszystko, pozostawiając czysty bulion, do którego wrzucamy startą marchewkę i zostawiamy na kilka minut, by zmiękła.
Teraz pora na szpinak. Może być wcześniej rozmrożony, ale nie musi. Mój wyciągnęłam tuż przed wstawieniem skrzydełek, część była nadal zamarznięta, ale okazało się, że to żaden problem :) Gotujemy wszystko przez chwilę, po czym dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek i gałkę muszkatołową - najlepiej świeżo startą, ale jeśli nie mamy całej, może być mielona. Doprawiamy pieprzem i zostawiamy na wolnym ogniu.
Nadszedł czas na zrobienie ajlaufu. Mamy dwie opcje - jeśli chcemy, by nasza zupa była gęsta, używamy czterech jajek i tyle samo mąki, jeśli ma by lżejsza - połowę tych składników. Mieszamy je dokładnie, najlepiej widelcem tak, by nie było grudek. Nasze ciasto powinno mieć leistą konsystencję, nieco rzadszą niż ciasto naleśnikowe. Jeśli będzie za gęste, możemy dodać nieco wody, jeśli za rzadkie - mąki.
Lane ciasto w zupie powinno przyjąć postać postrzępionych niewielkich kawałków, dlatego najlepiej, by podczas wylewania go do zupy obecne były dwie osoby - jedna przelewa wówczas ciasto cieniutkim strumieniem przez widelec, druga natomiast cały czas miesza całość. Jeśli nie mamy możliwości zaangażowania kogoś do pomocy, możemy do mieszania użyć tego samego widelca, którego używamy do przelewania ciasta, wtedy musimy lać je równomiernie na całą powierzchnię zupy i co jakiś czas przerywać w celu przemieszania całości. Jak widać, zdecydowanie wygodniej jest we dwójkę :)
Gdy całe ciasto znajdzie się w zupie, gotujemy ją jeszcze przez kilka minut, by jajka dobrze się ścięły. Na koniec pozostaje doprawić całość do smaku i podawać :) Jeśli ktoś nie boi się nadmiaru cholesterolu, dobrze pasuje do niej jajko ugotowane na twardo.
Smacznego!
wtorek, 18 lutego 2014
Zupa krem z porów
Mówiłam już, że kocham zupy kremy? :) Ostatnio szukałam informacji, z czego jeszcze takową można zrobić i znalazłam - por! Warzywo z zasady uznawane tylko za dodatek do rosołu, a przecież również może być bazą pysznego dania.
Składniki:
- 3 pory (białe części)
- 1 litr bulionu warzywnego
- 100 g masła
- 2 łyżki mąki
- 1 łyżka śmietany
- sól, pieprz
- chleb do zrobienia grzanek
- twardy starty ser do posypania
Przygotowania zaczynamy od bulionu - jeśli robimy go z warzyw, musi być gotowy wcześniej, w sumie jeśli z kostki to też - w czasie dodawania składników musi być on gorący i - co najważniejsze - czysty. Gdy bulion się robi, my zabieramy się za krojenie pora - najlepiej każdego przekroić na pół i połówki jeszcze raz na pół, a potem kroić w plasterki - wyjdą nam takie optymalnie małe kawałki. Na patelni rozpuszczamy nieco ponad połowę (ok. 60 gram) masła, na to wrzucamy naszego pora, dodajemy szczyptę soli i smażymy do zeszklenia.
Gdy już się zeszkli, dodajemy ostrożnie mąkę i smażymy jeszcze z minutkę, po czym wyłączamy gaz. W tym czasie nasz bulion powinien być już gorący. Wrzucamy do niego zawartość patelni i doprawiamy dość obficie pieprzem.
Teraz mamy trochę czasu, pora więc zrobić grzanki. Chleb może być jaki kto lubi, ja użyłam dwóch kromek takiego najzwyklejszego jaki miałam w domu, Wy możecie szaleć z dowolnym :) Kroimy go w kostkę, następnie na tej samej patelni na której smażyliśmy pora rozpuszczamy resztę masła i wrzucamy nań nasze przyszłe grzaneczki. Przejdą one wtedy zarówno smakiem masła, jak i podstawy naszego dzisiejszego obiadu. Gdy będą gotowe, odkładamy je do przestygnięcia.
Kiedy zupa będzie już zdecydowana w smaku a por miękki, blendujemy ją na gładką masę. Teraz do małego kubeczka dajemy łyżkę śmietany, dolewamy do niej odrobinę wody, by nabrała wodnistej konsystencji, a następnie kilka łyżek kremu, by przypadkiem się nie ścięła. Tak przygotowaną mieszankę dodajemy do zupy i mieszamy.
Podajemy z grzankami, całość posypujemy serem.
Smacznego!
Składniki:
- 3 pory (białe części)
- 1 litr bulionu warzywnego
- 100 g masła
- 2 łyżki mąki
- 1 łyżka śmietany
- sól, pieprz
- chleb do zrobienia grzanek
- twardy starty ser do posypania
Przygotowania zaczynamy od bulionu - jeśli robimy go z warzyw, musi być gotowy wcześniej, w sumie jeśli z kostki to też - w czasie dodawania składników musi być on gorący i - co najważniejsze - czysty. Gdy bulion się robi, my zabieramy się za krojenie pora - najlepiej każdego przekroić na pół i połówki jeszcze raz na pół, a potem kroić w plasterki - wyjdą nam takie optymalnie małe kawałki. Na patelni rozpuszczamy nieco ponad połowę (ok. 60 gram) masła, na to wrzucamy naszego pora, dodajemy szczyptę soli i smażymy do zeszklenia.
Gdy już się zeszkli, dodajemy ostrożnie mąkę i smażymy jeszcze z minutkę, po czym wyłączamy gaz. W tym czasie nasz bulion powinien być już gorący. Wrzucamy do niego zawartość patelni i doprawiamy dość obficie pieprzem.
Teraz mamy trochę czasu, pora więc zrobić grzanki. Chleb może być jaki kto lubi, ja użyłam dwóch kromek takiego najzwyklejszego jaki miałam w domu, Wy możecie szaleć z dowolnym :) Kroimy go w kostkę, następnie na tej samej patelni na której smażyliśmy pora rozpuszczamy resztę masła i wrzucamy nań nasze przyszłe grzaneczki. Przejdą one wtedy zarówno smakiem masła, jak i podstawy naszego dzisiejszego obiadu. Gdy będą gotowe, odkładamy je do przestygnięcia.
Kiedy zupa będzie już zdecydowana w smaku a por miękki, blendujemy ją na gładką masę. Teraz do małego kubeczka dajemy łyżkę śmietany, dolewamy do niej odrobinę wody, by nabrała wodnistej konsystencji, a następnie kilka łyżek kremu, by przypadkiem się nie ścięła. Tak przygotowaną mieszankę dodajemy do zupy i mieszamy.
Podajemy z grzankami, całość posypujemy serem.
Smacznego!
Subskrybuj:
Posty (Atom)





















