Niezwykle prosta i smaczna alternatywa dla klasycznego schabowego w panierce, której naprawdę warto spróbować :) Częściowo inspirowana tym przepisem.
Składniki:
- 5 kotletów schabowych
- 2 ząbki czosnku
- 1 łyżka rozmarynu
- 1 łyżka tymianku
- 1 łyżka ziół prowansalskich
- ok. 7 łyżek oleju
- odrobina octu jabłkowego
- sól, pieprz
Jak nietrudno się domyślić, przygotowanie jest banalne - do miski wlewamy olej, dodajemy zioła, drobno posiekany czosnek i dosłownie 3-4 krople octu jabłkowego - wieprzowina lubi ocet ;) Teraz bierzemy kotlety, lekko je rozbijamy (pamiętajmy o tym, by na mięsie położyć przy tym kawałek folii by się nie uszkodziło), posypujemy z obu stron solą i pieprzem, a następnie łączymy z marynatą.
Tak przygotowane schaboszczaki wkładamy do lodówki na jakieś pół godziny, dłużej też mogą leżeć ;) Następnie bierzemy patelnię, wylewamy na nią nadmiar oleju z marynaty i smażymy nasze mięsko na złoto. Jeśli oleju będzie za mało, dolewamy świeżego.
Gotowe! Jak widzicie, z takimi schabowymi jest o wiele mniej roboty niż z klasyczną panierką, wyglądają one wspaniale i jeszcze lepiej smakują :) Podawać możemy je z ziemniakami, warzywami, frytkami lub innymi ulubionymi dodatkami.
Smacznego!
poniedziałek, 22 czerwca 2015
czwartek, 18 czerwca 2015
Ratatouille (ratatuj)
Pyszna potrawa warzywna wywodząca się z Prowansji, w Polsce znana głównie dzięki kreskówce o sympatycznej francuskiej myszce z 2007 roku. Myszka marzyła o ugotowaniu tego dania, Wy możecie zrobić to w każdej chwili ;) Jest to niesamowicie tania propozycja obiadowa - za wszystkie warzywa wystarczające na ok. 6 porcji zapłaciłam niecałe 7 złotych, jest to więc niezła opcja dla studentów :)
Składniki:
- 1 bakłażan
- 1 cukinia
- 2 papryki (mogą być różnokolorowe)
- 4 pomidory
- 2 duże lub 3 małe cebule
- 2 ząbki czosnku
- pęczek natki pietruszki
- zioła prowansalskie
- tymianek
- sól, pieprz
- olej / oliwa do smażenia
Pierwszym krokiem będzie ogarnięcie "szalonego jabłka", jak przez wieki nazywano bakłażana przypisując mu wywoływanie u ludzi szaleństwa - powaga! W sumie jabłko to nie takie dalekie skojarzenie, bo tak naprawdę bakłażan jest owocem. Dokładnie jagodą. Do tego krewniakiem tytoniu. Życie zaskakuje :D Nasz bohater nie wywołuje co prawda szaleństwa, ale zawiera dużo goryczy, należy więc dać mu się "wypłakać". W tym celu kroimy go w plastry takie jak powyżej, obficie obsypujemy solą, wkładamy do durszlaka i zostawiamy na jakieś pół godziny, by przemyślał sobie swoją przeszłość. Po tym czasie powinien wyrzucić z siebie całą gorycz i szaleństwo ;) Wystarczy teraz wypłukać go z soli, osuszyć ręcznikiem i pokroić w dość dużą kostkę. Paprykę kroimy jak lubimy - u mnie były paski. Cukinię w zależności od rozmiaru w plasterki lub półplasterki. Cebulę w kostkę, czosnek drobno siekamy, pomidory parzymy, obieramy ze skórki, usuwamy twarde elementy i kroimy byle jak, i tak się rozpadną ;)
W zasadzie na tym nasza praca się kończy, reszta zrobi się niemalże sama ;) Do dużego garnka wlewamy olej (ok. 4-5 łyżek), a gdy się rozgrzeje wrzucamy cukinię i bakłażana. Dodajemy po łyżce ziół prowansalskich i suszonego tymianku, mieszamy, obsmażamy.
Gdy warzywa zmienią kolor dodajemy cebulę i czosnek, smażymy jakieś pięć minut, a następnie w garnku lądują papryki i pomidory.
Od tego momentu leniuchujemy ok. 40 minut, a warzywka na małym gazie pod przykryciem bulkają sobie i miękną. Jeśli będzie za dużo wody, to na koniec wystarczy ją odparować ;) Teraz doprawiamy gotowe danie solą, pieprzem i ziołami wedle uznania, dodajemy posiekaną natkę pietruszki i zajadamy :) Gotowe danie doskonale smakuje na ciepło i zimno, można jeść je samo, z ryżem, pieczywem lub jako dodatek do mięs, na przykład schabu w ziołach.
Smacznego!
Składniki:
- 1 bakłażan
- 1 cukinia
- 2 papryki (mogą być różnokolorowe)
- 4 pomidory
- 2 duże lub 3 małe cebule
- 2 ząbki czosnku
- pęczek natki pietruszki
- zioła prowansalskie
- tymianek
- sól, pieprz
- olej / oliwa do smażenia
Pierwszym krokiem będzie ogarnięcie "szalonego jabłka", jak przez wieki nazywano bakłażana przypisując mu wywoływanie u ludzi szaleństwa - powaga! W sumie jabłko to nie takie dalekie skojarzenie, bo tak naprawdę bakłażan jest owocem. Dokładnie jagodą. Do tego krewniakiem tytoniu. Życie zaskakuje :D Nasz bohater nie wywołuje co prawda szaleństwa, ale zawiera dużo goryczy, należy więc dać mu się "wypłakać". W tym celu kroimy go w plastry takie jak powyżej, obficie obsypujemy solą, wkładamy do durszlaka i zostawiamy na jakieś pół godziny, by przemyślał sobie swoją przeszłość. Po tym czasie powinien wyrzucić z siebie całą gorycz i szaleństwo ;) Wystarczy teraz wypłukać go z soli, osuszyć ręcznikiem i pokroić w dość dużą kostkę. Paprykę kroimy jak lubimy - u mnie były paski. Cukinię w zależności od rozmiaru w plasterki lub półplasterki. Cebulę w kostkę, czosnek drobno siekamy, pomidory parzymy, obieramy ze skórki, usuwamy twarde elementy i kroimy byle jak, i tak się rozpadną ;)
W zasadzie na tym nasza praca się kończy, reszta zrobi się niemalże sama ;) Do dużego garnka wlewamy olej (ok. 4-5 łyżek), a gdy się rozgrzeje wrzucamy cukinię i bakłażana. Dodajemy po łyżce ziół prowansalskich i suszonego tymianku, mieszamy, obsmażamy.
Gdy warzywa zmienią kolor dodajemy cebulę i czosnek, smażymy jakieś pięć minut, a następnie w garnku lądują papryki i pomidory.
Od tego momentu leniuchujemy ok. 40 minut, a warzywka na małym gazie pod przykryciem bulkają sobie i miękną. Jeśli będzie za dużo wody, to na koniec wystarczy ją odparować ;) Teraz doprawiamy gotowe danie solą, pieprzem i ziołami wedle uznania, dodajemy posiekaną natkę pietruszki i zajadamy :) Gotowe danie doskonale smakuje na ciepło i zimno, można jeść je samo, z ryżem, pieczywem lub jako dodatek do mięs, na przykład schabu w ziołach.
Smacznego!
środa, 10 czerwca 2015
Zapiekanka ziemniaczana z kurczakiem
Zapiekanki są fajne - szybkie, smaczne, proste w przygotowaniu i niezbyt pracochłonne. Ostatnio kumpela podrzuciła mi pomysł na jedną z nich, który postanowiłam przerobić po swojemu i wprowadzić w życie :)
Składniki:
- ok. 0,5 kg ziemniaków
- jedna podwójna pierś z kurczaka
- 2 duże cebule
- 200 ml śmietany 12%
- 1 jajko
- 100 g startego żółtego sera
- papryka słodka
- papryka ostra
- czosnek granulowany
- zioła prowansalskie
- gałka muszkatołowa
- suszona pietruszka
- sól, pieprz, olej do smażenia
Na początku musimy ugotować ziemniaki tak, by pozostały lekko twarde. Ich ilość zależy od posiadanego przez nas naczynia do zapiekania / brytfanki - musi wystarczyć na dwie warstwy ;) Ja kroję je w grubsze talarki przed gotowaniem, dzięki czemu szybciej miękną, ale można pokroić już ugotowane, jak kto woli :) Gdy ziemniaki siedzą już w osolonej wodzie zabieramy się za kurczaka, krojąc go w kostkę i dodając przyprawy - dużo słodkiej papryki, szczyptę ostrej, trochę granulowanego czosnku, suszonej pietruszki i pieprzu, opcjonalnie nieco soli, do tego ok. łyżki oleju, żeby wszystko ładnie się połączyło.
Kurczaka odstawiamy na bok, w tym czasie cebulę grubo kroimy - u mnie w półkrążki. Na patelni rozgrzewamy nieco oleju i wrzucamy cebulę. Po jej zeszkleniu dodajemy kurczaka i smażymy, aż wszystko będzie miękkie, w trakcie można doprawiać według własnych potrzeb :)
Czas na sos - jajko, śmietanę i połowę żółtego sera mieszamy w miseczce, dodajemy dużą szczyptę gałki muszkatołowej, trochę pietruszki, sól, pieprz i niech sobie stoi.
Kiedy ziemniaki będą już gotowe odcedzamy je, a następnie układamy w pierwszą warstwę w naszym naczyniu. Posypujemy je ziołami prowansalskimi (można użyć też bazylii i oregano) i pietruszką.
Na ziemniakach rozkładamy połowę pozostałego nam jeszcze sera...
...i kurczaka z cebulą
Na nim ląduje druga warstwa ziemniaków, znowu posypana ziołami prowansalskimi i pietruszką, następnie sos, a na górze reszta sera.
Tak przygotowaną zapiekankę wrzucamy na godzinkę do piekarnika rozgrzanego do 200 st. C. Na zdjęciu co prawda nie wyszła zbyt pięknie, ale zapewniam Was, że jest przepyszna :)
Smacznego!
Składniki:
- ok. 0,5 kg ziemniaków
- jedna podwójna pierś z kurczaka
- 2 duże cebule
- 200 ml śmietany 12%
- 1 jajko
- 100 g startego żółtego sera
- papryka słodka
- papryka ostra
- czosnek granulowany
- zioła prowansalskie
- gałka muszkatołowa
- suszona pietruszka
- sól, pieprz, olej do smażenia
Na początku musimy ugotować ziemniaki tak, by pozostały lekko twarde. Ich ilość zależy od posiadanego przez nas naczynia do zapiekania / brytfanki - musi wystarczyć na dwie warstwy ;) Ja kroję je w grubsze talarki przed gotowaniem, dzięki czemu szybciej miękną, ale można pokroić już ugotowane, jak kto woli :) Gdy ziemniaki siedzą już w osolonej wodzie zabieramy się za kurczaka, krojąc go w kostkę i dodając przyprawy - dużo słodkiej papryki, szczyptę ostrej, trochę granulowanego czosnku, suszonej pietruszki i pieprzu, opcjonalnie nieco soli, do tego ok. łyżki oleju, żeby wszystko ładnie się połączyło.
Kurczaka odstawiamy na bok, w tym czasie cebulę grubo kroimy - u mnie w półkrążki. Na patelni rozgrzewamy nieco oleju i wrzucamy cebulę. Po jej zeszkleniu dodajemy kurczaka i smażymy, aż wszystko będzie miękkie, w trakcie można doprawiać według własnych potrzeb :)
Czas na sos - jajko, śmietanę i połowę żółtego sera mieszamy w miseczce, dodajemy dużą szczyptę gałki muszkatołowej, trochę pietruszki, sól, pieprz i niech sobie stoi.
Kiedy ziemniaki będą już gotowe odcedzamy je, a następnie układamy w pierwszą warstwę w naszym naczyniu. Posypujemy je ziołami prowansalskimi (można użyć też bazylii i oregano) i pietruszką.
Na ziemniakach rozkładamy połowę pozostałego nam jeszcze sera...
...i kurczaka z cebulą
Na nim ląduje druga warstwa ziemniaków, znowu posypana ziołami prowansalskimi i pietruszką, następnie sos, a na górze reszta sera.
Tak przygotowaną zapiekankę wrzucamy na godzinkę do piekarnika rozgrzanego do 200 st. C. Na zdjęciu co prawda nie wyszła zbyt pięknie, ale zapewniam Was, że jest przepyszna :)
Smacznego!
środa, 27 maja 2015
Bananowo - jabłkowo - ananasowe smoothie [TEST]
Nie spisałam niestety gramatury opakowania, ale nie było ono duże, ok. 200 g. Skład podaje, że zawiera ono wyłącznie mrożone owoce - ananasa i banana w zmiennych proporcjach. Odniosłam wrażenie, że, o dziwo, ananasa miałam więcej :D Mieszanka owoców zawsze się przyda, dokonałam więc zakupu, po czym uznałam, że przetestuję to ustrojstwo. Podali przykładowe przepisy, wykorzystałam więc jeden z nich.
Składniki:
- 170 ml mleka (u mnie bezlaktozowe)
- 170 ml soku jabłkowego
- mieszanka owoców
Jak widać jest to przepis prosty, łatwy i przyjemny - składniki należy wrzucić do pojemniczka i zblendować.
Z podanych proporcji wychodzą dwie szklanki dziwnego czegoś, co ma co prawda smak owoców, ale jest piekielnie słodkie i w ogóle nie jest gęste. Zastanawiam się, jak by to smakowało z tymi dwoma łyżeczkami cukru z przepisu, skoro już łyżeczka miodu to za dużo. Robiąc takie smoothie warto o tym pamiętać, choć bez słodzenia i tak może być zbyt słodko, przynajmniej jak na moje standardy ;) Kolor nijaki, smak dobry, ale za słodki ;)
Podsumowując - myślę, że dla fanów owocowych koktajli (bo smoothie to to raczej nie było), którzy lubią słodycze może być to dobra propozycja, ale pod żadnym pozorem nie dodawajcie cukru. Miodu też nie. Na drugi dzień smakuje to zdecydowanie lepiej - dobry pomysł na bardzo słodki i zdrowy deser :)
Smacznego!
niedziela, 19 kwietnia 2015
Makaron z pieczarkami
Kajam się. Tak, ostatnio też się kajałam, ale teraz kajam się dużo bardziej, bo też i na dłużej zniknęłam z blogosfery i absolutnie nic mnie nie tłumaczy, zatem pozostaje mi jedynie przeprosić, obiecać poprawę i słowa dotrzymać :)
Dziś będzie szybko. Idealne danie na te dni, kiedy trzeba upichcić coś dobrego i pożywnego, by nabrać energii na resztę dnia, a czasu mamy bardzo niewiele. Pieczarki to wyjątkowo wdzięczny temat - są smaczne, łatwo dostępne, niedrogie i komponują się ze wszystkim. Można ich użyć do zapiekanek (zarówno takich, jak i tego typu), doskonale komponują się z mięsem, zwłaszcza drobiowym, a pomysłów na ich wykorzystanie można naliczyć całą masę :)
Dzisiejszy pomysł to mała wariacja na temat tego przepisu, przydatna w sytuacji, w której nie mamy w domu kurczaka, a do tego staramy się eliminować z diety niechciane kalorie, w tym przypadku śmietanę. Makaron można zastąpić kaszą, też będzie pysznie :) Ja użyłam znanego nam już makaronu tagliolini - jest fajny, czerwony, pikantny, lekko pomidorowy i bardzo mi smakuje :)
Składniki:
- ok. 250-300 g makaronu
- 0,5 kg pieczarek
- 3 małe cebule
- 40 g startego twardego sera (najlepiej ostrego)
- duża garść natki pietruszki
- olej do smażenia
- czosnek granulowany
- szczypta rozmarynu
- sól, pieprz
Na początku wstawiamy wodę na makaron. Teraz bierzemy w łapki nóż i
zaczynamy krojenie - pieczarki obieramy i kroimy jak mamy ochotę, ja
zrobiłam taką koślawą kostkę, dość dużą, bo jak wiadomo pieczarki i tak
się kurczą podczas smażenia. Z cebulą jest tak samo - u mnie były piórka. Ser trzemy, natkę siekamy i jesteśmy już gotowi do działania ;)
Na patelni rozgrzewamy łyżkę oleju i wrzucamy cebulę, a gdy się zeszkli dodajemy pieczarki. Doprawiamy czosnkiem granulowanym, szczyptą rozmarynu, dość sporą ilością soli i jeszcze większą pieprzu (chyba, że nie chcecie, by było pikantne :D).
Gdy pieczarki będą usmażone dodajemy doń pietruszkę i ok. 3/4 sera (reszta zostanie do posypania).Teraz pozostaje wrzucić do całości makaron, wymieszać wszystko razem i zajadać ;) Prawda, że szybkie? Podajemy posypane pozostałym serem.
Smacznego!
czwartek, 12 lutego 2015
Kurczak teriyaki
Dawno mnie tu nie było, przyznaję się i kajam, ale teraz po rozlicznych perturbacjach wróciłam na dobre i to z przytupem ;) Dziś tłusty czwartek, ale pączków nie będzie, będzie za to Azja w jej najlepszym wydaniu. Pamiętacie chińskie warzywa z kurczakiem i smażonym ryżem curry? Dziś wrócimy do kuchni fusion z użyciem tych samych warzyw co wtedy, łącząc je dla odmiany z japońskim teriyaki.
Co do makaronu - ja użyłam azjatyckich wstążek do woka, ale Wasz wybór jest dowolny. Świetnie sprawdzi się tu makaron soba, ryżowy czy też standardowy chiński ;) Sos teriyaki możemy zrobić samodzielnie, potrzebny nam będzie do tego sos sojowy, mirin, imbir i miód. Ja użyłam gotowego :)
Składniki:
- duża podwójna pierś z kurczaka (ok. 0,5 kg)
- opakowanie mieszanki chińskich warzyw
- 400 g makaronu azjatyckiego
- ok. 4 łyżek sosu teriyaki
- sos sojowy
- imbir, słodka i ostra papryka
- olej do smażenia
Już widać, że będzie łatwo, nie? :) W pierwszej kolejności kroimy nasze piersi w paseczki lub kostkę, jak kto woli i marynujemy w trzech łyżkach teriyaki, dodając do tego pół łyżeczki imbiru, tyle samo ostrej papryki i czubatą łyżkę słodkiej. Zostawiamy nasze mięsko na jakieś 15 minut w chłodnym miejscu, po czym wrzucamy na rozgrzany olej, najlepiej do woka, jeśli takowy posiadamy, mnie musiała wystarczyć patelnia ;) Gdy kurczak będzie już usmażony, a na dnie powstanie nam sos, na patelni lądują warzywa.
Już na tym etapie wygląda to super, nie? :) Pora na makaron, który należy przygotować zgodnie z instrukcją na opakowaniu, zależnie od tego, jakiego będziemy używać. Na moim napisali, żeby wrzucać go bezpośrednio na woka (patelnię :P) do warzyw, zalewając całość bodaj 400 ml wody. Pewnie w woku, gdzie temperatura jest wyższa, ta woda szybko odparowuje, dzięki czemu taka opcja jest ok, niemniej jednak wolałam nie ryzykować i wrzuciłam makaron do zagotowanej wody w garnku, potrzymałam tam kilka minut aż był gotowy, a następnie odcedziłam - tak jest bezpieczniej :D Makaron dodajemy dopiero wtedy, gdy warzywa i mięso są już miękkie. Przed dodaniem warto skosztować dania i doprawić je po swojemu, pamiętając, że makaron sam w sobie nie ma smaku - ja dodałam jeszcze łyżkę teriyaki, tyle samo sosu sojowego, łyżeczkę ostrej papryki i szczyptę imbiru.
Gdy makaron dobrze połączy się z resztą składników możemy jeszcze doprawiać wedle uznania, a gdy i ten etap uznamy za zakończony pozostaje zajadać :)
Smacznego!
Co do makaronu - ja użyłam azjatyckich wstążek do woka, ale Wasz wybór jest dowolny. Świetnie sprawdzi się tu makaron soba, ryżowy czy też standardowy chiński ;) Sos teriyaki możemy zrobić samodzielnie, potrzebny nam będzie do tego sos sojowy, mirin, imbir i miód. Ja użyłam gotowego :)
Składniki:
- duża podwójna pierś z kurczaka (ok. 0,5 kg)
- opakowanie mieszanki chińskich warzyw
- 400 g makaronu azjatyckiego
- ok. 4 łyżek sosu teriyaki
- sos sojowy
- imbir, słodka i ostra papryka
- olej do smażenia
Już widać, że będzie łatwo, nie? :) W pierwszej kolejności kroimy nasze piersi w paseczki lub kostkę, jak kto woli i marynujemy w trzech łyżkach teriyaki, dodając do tego pół łyżeczki imbiru, tyle samo ostrej papryki i czubatą łyżkę słodkiej. Zostawiamy nasze mięsko na jakieś 15 minut w chłodnym miejscu, po czym wrzucamy na rozgrzany olej, najlepiej do woka, jeśli takowy posiadamy, mnie musiała wystarczyć patelnia ;) Gdy kurczak będzie już usmażony, a na dnie powstanie nam sos, na patelni lądują warzywa.
Już na tym etapie wygląda to super, nie? :) Pora na makaron, który należy przygotować zgodnie z instrukcją na opakowaniu, zależnie od tego, jakiego będziemy używać. Na moim napisali, żeby wrzucać go bezpośrednio na woka (patelnię :P) do warzyw, zalewając całość bodaj 400 ml wody. Pewnie w woku, gdzie temperatura jest wyższa, ta woda szybko odparowuje, dzięki czemu taka opcja jest ok, niemniej jednak wolałam nie ryzykować i wrzuciłam makaron do zagotowanej wody w garnku, potrzymałam tam kilka minut aż był gotowy, a następnie odcedziłam - tak jest bezpieczniej :D Makaron dodajemy dopiero wtedy, gdy warzywa i mięso są już miękkie. Przed dodaniem warto skosztować dania i doprawić je po swojemu, pamiętając, że makaron sam w sobie nie ma smaku - ja dodałam jeszcze łyżkę teriyaki, tyle samo sosu sojowego, łyżeczkę ostrej papryki i szczyptę imbiru.
Gdy makaron dobrze połączy się z resztą składników możemy jeszcze doprawiać wedle uznania, a gdy i ten etap uznamy za zakończony pozostaje zajadać :)
Smacznego!
niedziela, 4 stycznia 2015
Makaron tagliolini z sosem pietruszkowym
Przypadkiem stałam się posiadaczką makaronu tagliolini, ale nie takiego zwykłego, tylko czerwonego - z dodatkiem pomidorów i chilli. Jak się okazało, smakuje on wybornie nawet bez żadnych dodatków i na pewno wkrótce przygotuję takie cudeńko własnoręcznie :) Tymczasem jednak miałam gotowca, wyrazistego w smaku i lekko pikantnego, dlatego właśnie postanowiłam podać go z łagodnym sosem, by wyrównać smaki. Najlepiej, by danie przy okazji miało też kontrastowe kolory. Wybór padł na sos z pietruszki, bo nigdy takiego nie robiłam :D
Sos ten rewelacyjnie nadaje się nie tylko do makaronu - doskonale smakować będzie także w towarzystwie warzyw, mięs czy ryb. Lubię takie uniwersalne rozwiązania :)
Składniki:
- 500 g makaronu
- 2 łyżki margaryny
- 2 łyżki mąki
- 0,5 l bulionu warzywnego
- dwa pęczki natki pietruszki
- ok. 1 łyżki śmietany
- sól, pieprz
Sos jest błyskawiczny, stąd też lepiej najpierw wstawić wodę na makaron, czy też przygotować sobie danie, do którego będziemy go używać. Najpierw w rondelku topimy margarynę, którą następnie łączymy z mąką, tworząc jasną zasmażkę.
Następnie zalewamy ją bulionem, mieszamy, aż zgęstnieje, po czym w garnku ląduje możliwie jak najdrobniej posiekana natka pietruszki - pamiętajcie, że używamy tylko listków :)
Całość gotujemy przez kilka minut, doprawiamy solą i pieprzem do smaku, następnie wyłączamy ogień. Do jakiegoś małego kubeczka dajemy śmietanę, po czym mieszamy ją z odrobiną sosu, a następnie wlewamy do rondelka z jego resztą. Użycie śmietany nie jest konieczne, niemniej jednak zdecydowanie poprawia ona smak naszego sosu :)
I gotowe! Każdemu, kto podobnie jak ja lubi pietruszkę ta propozycja bez wątpienia przypadnie do gustu :)
Smacznego!
Sos ten rewelacyjnie nadaje się nie tylko do makaronu - doskonale smakować będzie także w towarzystwie warzyw, mięs czy ryb. Lubię takie uniwersalne rozwiązania :)
Składniki:
- 500 g makaronu
- 2 łyżki margaryny
- 2 łyżki mąki
- 0,5 l bulionu warzywnego
- dwa pęczki natki pietruszki
- ok. 1 łyżki śmietany
- sól, pieprz
Sos jest błyskawiczny, stąd też lepiej najpierw wstawić wodę na makaron, czy też przygotować sobie danie, do którego będziemy go używać. Najpierw w rondelku topimy margarynę, którą następnie łączymy z mąką, tworząc jasną zasmażkę.
Następnie zalewamy ją bulionem, mieszamy, aż zgęstnieje, po czym w garnku ląduje możliwie jak najdrobniej posiekana natka pietruszki - pamiętajcie, że używamy tylko listków :)
Całość gotujemy przez kilka minut, doprawiamy solą i pieprzem do smaku, następnie wyłączamy ogień. Do jakiegoś małego kubeczka dajemy śmietanę, po czym mieszamy ją z odrobiną sosu, a następnie wlewamy do rondelka z jego resztą. Użycie śmietany nie jest konieczne, niemniej jednak zdecydowanie poprawia ona smak naszego sosu :)
I gotowe! Każdemu, kto podobnie jak ja lubi pietruszkę ta propozycja bez wątpienia przypadnie do gustu :)
Smacznego!
sobota, 27 grudnia 2014
Smażony łosoś w ziołach
Łosoś to zdecydowanie jedna z moich ulubionych ryb. Ostatnio musiałam przyrządzić go "na szybko", użyłam więc tego, co miałam pod ręką, skutkiem czego powstała ta propozycja, którą szczerze polecam :)
Składniki:
- filety z łososia
- cytryna
- zioła prowansalskie
- rozmaryn
- tymianek
- kurkuma
- sól
- pieprz
- tłuszcz do smażenia
Filetów używamy tyle, ile jest nam potrzebne - ja miałam jeden dość duży, który pokroiłam na trzy kawałki. Jeśli nas filet jest ze skórą, to ją odcinamy.
Teraz traktujemy naszą rybkę z dwóch stron przyprawami - najpierw skrapiamy go sokiem z cytryny, potem posypujemy solą, pieprzem i ziołami (powinno być ich dość sporo), na końcu zaś lekko kurkumą, dzięki temu nasza rybka będzie miała ładny kolor :)
Teraz pora na smażenie - ile osób, tyle opinii na temat tego, którego powinniśmy użyć. Większość optuje za masłem, najlepiej klarowanym, mnie osobiście również bardzo smakuje łosoś smażony na smalcu. Nie polecałabym za to zwykłej margaryny do smażenia, jest w niej moim zdaniem za dużo wody.
Czas smażenia nie jest długi - wystarczy raptem kilka minut z każdej strony. Gotową rybę podajemy na gorąco z ulubionymi dodatkami, świetnie smakuje również na zimno jako przekąska.
Smacznego!
Składniki:
- filety z łososia
- cytryna
- zioła prowansalskie
- rozmaryn
- tymianek
- kurkuma
- sól
- pieprz
- tłuszcz do smażenia
Filetów używamy tyle, ile jest nam potrzebne - ja miałam jeden dość duży, który pokroiłam na trzy kawałki. Jeśli nas filet jest ze skórą, to ją odcinamy.
Teraz traktujemy naszą rybkę z dwóch stron przyprawami - najpierw skrapiamy go sokiem z cytryny, potem posypujemy solą, pieprzem i ziołami (powinno być ich dość sporo), na końcu zaś lekko kurkumą, dzięki temu nasza rybka będzie miała ładny kolor :)
Teraz pora na smażenie - ile osób, tyle opinii na temat tego, którego powinniśmy użyć. Większość optuje za masłem, najlepiej klarowanym, mnie osobiście również bardzo smakuje łosoś smażony na smalcu. Nie polecałabym za to zwykłej margaryny do smażenia, jest w niej moim zdaniem za dużo wody.
Czas smażenia nie jest długi - wystarczy raptem kilka minut z każdej strony. Gotową rybę podajemy na gorąco z ulubionymi dodatkami, świetnie smakuje również na zimno jako przekąska.
Smacznego!
środa, 24 grudnia 2014
Ciasteczka orzeszki
Moja dzisiejsza propozycja szybka nie jest, gdyż zrobienie tych ciasteczek to bardzo żmudne i pracochłonne zajęcie, aczkolwiek są one warte zachodu :) Przepis pochodzi od mamy mojej dobrej koleżanki, a do jego wykonania potrzebujemy takich specjalnych foremek:
Z tego co wiem, istnieją też specjalne duże formy, nakładki na gofrownice, patelnie i masa innych akcesoriów, które mogą te foremki zastąpić, ale ta opcja jest zdecydowanie najtańsza ;) Można je dostać przez internet, jak też i w sklepach z artykułami kuchennymi. Koniec wstępu, zabieramy się do roboty :)
Składniki (ciasto):
- 30 dkg mąki
- 20 dkg margaryny Palma w złotym opakowaniu
- 10 dkg cukru pudru
- 10 dkg orzechów włoskich
- 1 jajko
- 1 łyżka oleju
- 2 łyżki kakao
- szczypta cynamonu
Na tym etapie w zasadzie nie mamy zbyt wiele roboty - po prostu musimy dokładnie wymieszać wszystkie składniki :) Orzechy mogą być zmielone, drobno posiekane albo pół na pół - zależy od tego, jakie ciastka lubimy. Gotowe ciasto wstawiamy do lodówki na co najmniej godzinę, najlepiej jednak, by spędziło tam ono calutką noc.
Dopiero następnego dnia zaczyna się zabawa :) Rozgrzewamy piekarnik do 180 st. C, w międzyczasie nasze foremki przecieramy leciutko papierem nasączonym olejem, wystarczy raz. Teraz z ciasta formujemy nieduże kulki i wyklejamy nasze foremki - warstwa ciasta powinna być dość cienka, jak łupinka orzecha :) Po kilku foremkach nabieramy wprawy. Po kilkudziesięciu zaczynamy przeklinać.
Metodę produkcji wymyśliłam taśmową - gdy połowa foremek była w piekarniku wyklejałam drugą połowę, w tym czasie już upieczone ciasteczka miały chwilę, by sobie ostygnąć. Czas ich pieczenia to ok. 10 minut, ale podejrzewam, że może to zależeć od piekarnika, więc pierwszą partię dobrze jest dokładnie obserwować. Po wyciągnięciu ciasteczek dajmy foremkom dosłownie kilkanaście sekund na ostygnięcie, zanim wylepimy je na nowo.
Przyznam się szczerze, że nie wystarczyło mi cierpliwości na wyklejenie foremek całym ciastem, z reszty przygotowałam kruche ciasteczka, które pokażę Wam przy najbliższej okazji :) Tymczasem w mojej miseczce pojawiła się cała masa orzeszkowych połówek, które musimy napełnić teraz masą. Możecie użyć swojej ulubionej, jeśli takową macie, albo takiej jak ja :)
Składniki (krem):
- kostka masła
- 2 jajka
- 4 kopiaste łyżki cukru
- 3 łyżki rumu
- opcjonalnie garść posiekanych orzechów włoskich
Masło topimy w rondelku, a następnie studzimy. Sparzone jajka ubijamy z cukrem na dość sztywną masę, a następnie stopniowo dodajemy roztopione masło i rum. Jeśli takowego akurat nie posiadamy bądź z jakichś względów nie chcemy używać alkoholu użyć można aromatu rumowego :)
Teraz jest już z górki - wystarczy masą napełnić połówki orzeszków i złożyć je razem :)
Ciasteczka smakują wybornie, nie są zbyt słodkie, a ponadto prezentują się bardzo ładnie :)
Smacznego!
Z tego co wiem, istnieją też specjalne duże formy, nakładki na gofrownice, patelnie i masa innych akcesoriów, które mogą te foremki zastąpić, ale ta opcja jest zdecydowanie najtańsza ;) Można je dostać przez internet, jak też i w sklepach z artykułami kuchennymi. Koniec wstępu, zabieramy się do roboty :)
Składniki (ciasto):
- 30 dkg mąki
- 20 dkg margaryny Palma w złotym opakowaniu
- 10 dkg cukru pudru
- 10 dkg orzechów włoskich
- 1 jajko
- 1 łyżka oleju
- 2 łyżki kakao
- szczypta cynamonu
Na tym etapie w zasadzie nie mamy zbyt wiele roboty - po prostu musimy dokładnie wymieszać wszystkie składniki :) Orzechy mogą być zmielone, drobno posiekane albo pół na pół - zależy od tego, jakie ciastka lubimy. Gotowe ciasto wstawiamy do lodówki na co najmniej godzinę, najlepiej jednak, by spędziło tam ono calutką noc.
Dopiero następnego dnia zaczyna się zabawa :) Rozgrzewamy piekarnik do 180 st. C, w międzyczasie nasze foremki przecieramy leciutko papierem nasączonym olejem, wystarczy raz. Teraz z ciasta formujemy nieduże kulki i wyklejamy nasze foremki - warstwa ciasta powinna być dość cienka, jak łupinka orzecha :) Po kilku foremkach nabieramy wprawy. Po kilkudziesięciu zaczynamy przeklinać.
Metodę produkcji wymyśliłam taśmową - gdy połowa foremek była w piekarniku wyklejałam drugą połowę, w tym czasie już upieczone ciasteczka miały chwilę, by sobie ostygnąć. Czas ich pieczenia to ok. 10 minut, ale podejrzewam, że może to zależeć od piekarnika, więc pierwszą partię dobrze jest dokładnie obserwować. Po wyciągnięciu ciasteczek dajmy foremkom dosłownie kilkanaście sekund na ostygnięcie, zanim wylepimy je na nowo.
Przyznam się szczerze, że nie wystarczyło mi cierpliwości na wyklejenie foremek całym ciastem, z reszty przygotowałam kruche ciasteczka, które pokażę Wam przy najbliższej okazji :) Tymczasem w mojej miseczce pojawiła się cała masa orzeszkowych połówek, które musimy napełnić teraz masą. Możecie użyć swojej ulubionej, jeśli takową macie, albo takiej jak ja :)
Składniki (krem):
- kostka masła
- 2 jajka
- 4 kopiaste łyżki cukru
- 3 łyżki rumu
- opcjonalnie garść posiekanych orzechów włoskich
Masło topimy w rondelku, a następnie studzimy. Sparzone jajka ubijamy z cukrem na dość sztywną masę, a następnie stopniowo dodajemy roztopione masło i rum. Jeśli takowego akurat nie posiadamy bądź z jakichś względów nie chcemy używać alkoholu użyć można aromatu rumowego :)
Teraz jest już z górki - wystarczy masą napełnić połówki orzeszków i złożyć je razem :)
Ciasteczka smakują wybornie, nie są zbyt słodkie, a ponadto prezentują się bardzo ładnie :)
Smacznego!
Subskrybuj:
Posty (Atom)















